Zaloguj się Rejestracja Lista zakupów

  • Koszyk: (pusty)

Koszyk

Brak produktów

Dostawa 0,00 zł
Suma 0,00 zł

Koszyk Realizuj zamówienie

Nasze marki

Aloes i Vilcacora zdodna para

0 Comment
2013-07-02 14:15:47
 

On - aloes i ona - vilcacora, choć tak bardzo różnią się wyglądem, mają wiele wspólnych cech: obie rośliny są prastarymi lekami ludowymi i zostały odkryte dla świata przez misjonarzy jezuickich, mają wspaniałą, długą tradycję, często występują na tych samych terenach, działają na cały organizm, stymulują układ immunologiczny poprawiając odporność organizmu, mają zbawienny wpływ na układ krwionośny (m.in. poprzez obniżanie poziomu cholesterolu), czyli, po prostu, na stan tętnic i żył, są pomocne w leczeniu wszystkich chorób cywilizacyjnych (określanych już terminem "epidemie XXI w."), począwszy od cukrzycy, chorób serca i nowotworów (działanie cytostatyczne), a skończywszy na AIDS.
    Obie rośliny są uniwersalne i stanowią wielką nadzieję dla chorych stosujących radioterapię, gdyż zarówno aloes jak i vilcacora łagodzą, a wielu przypadkach usuwają - często równie tragiczne, jak choroba - skutki napromieniowania (działanie antymutagenne), a także chemioterapii. Jednym słowem są to rośliny przyszłości, wkraczają w XXI wiek z nowym przesłaniem i tak jak kiedyś leczyły choroby wynikające z odmiennych warunków życia niż obecne, tak teraz idą z pomocą w nowej sytuacji, kiedy ludziom zagrażają już nie tylko bakterie, wirusy i inne pasożyty.
    Obie rośliny są adaptogenami, co oznacza, że regulując funkcjonowanie całego organizmu, wpływając na wzmocnienie jego systemu odporności, od razu leczą to, co chore. Adaptogen to wiele lekarstw w jednym, a każde z nich uaktywnia się w razie potrzeby. Aloes na przykład podwyższa za niskie ciśnienie i obniża za wysokie. Kiedy trzeba, działa przeczyszczająco, jest też skuteczny w przypadku biegunek. Adaptogeny działają tylko wtedy, gdy zachodzi taka potrzeba. W przeciwnym wypadku pozornie nie wykazują żadnego działania i powoli, ale skutecznie wzmacniają system odporności organizmu. Dlatego profilaktyczne stosowanie aloesu i vilcacory uchroni nas przed chorobami, które będą zażegnane, zanim pojawią się pierwsze objawy.



    Obie rośliny mają w niektórych krajach trudności z wprowadzeniem ich do oficjalnego obrotu. Żaden lek ani specyfik roślinny nie może być oficjalnie uznany, jeśli nie jest znany jego skład chemiczny. Skuteczność działania i brak toksyczności, sprawdzone w trakcie doświadczeń, nie wystarczają. Do badania składu chemicznego dochodzą jeszcze próby przedkliniczne - na zwierzętach, potem próby kliniczne - u ludzi. Mogą upłynąć długie lata, zanim lek znajdzie się wreszcie w aptece. Za tą procedurą, która ma nas ochraniać, kryją się często rozgrywki finansowe (np. koncernów farmaceutycznych), czego efektem jest utrudniany i uniemożliwiany dostęp do skutecznych lekarstw, które nie zostały jeszcze oficjalnie dopuszczone do użytku, ale już są gdzieniegdzie stosowane z pozytywnym skutkiem. Chorzy na raka i na AIDS w ostatnim stadium choroby nie mają nic do stracenia i w ich przypadku możliwość dostępu do leków eksperymentalnych jest w pełni uzasadniona. Jednak nie jest to takie proste. Za przykład może posłużyć chociażby sprawa wytwarzanego legalnie w Kanadzie leku dla chorych na AIDS, którego sprzedaż na terenie Kanady była zabroniona. Władze medyczne uznały bowiem, że medykament nie został jeszcze dokładnie przebadany. Jednak Kanada eksportowała go do innych krajów, gdzie był dopuszczony do użytku. Tak więc chorzy na AIDS w Kanadzie zaopatrywali się w niego za pośrednictwem laboratorium farmaceutycznego na wyspach Bahama, które sprowadzało ten lek z Kanady! Podobnie dzieje się w przypadku vilcacory, którą sprowadzamy z Londynu za pośrednictwem Andean Medicine Centre (Centrum Medycyny Andyjskiej). Niestety, rośliny lecznicze i środki medycyny ludowej skazane są na długie lata badań i testów, jeśli w ogóle są brane pod uwagę. Badania nad ich składem chemicznym i własnościami terapeutycznymi rozpoczynają się dopiero wtedy, gdy istnieje poważna prognoza, że ich produkcja i sprzedaż będą opłacalne.
    W rzeczywistości jednak bardziej opłaca się wyprodukować analogiczny preparat syntetyczny, a potem sprzedawać go w pastylkach. Tak, niestety, przedstawia się ponura rzeczywistość, w której znalazła się większość bezcennych dla człowieka roślin leczniczych.



 
0 Comment